“Fuzzy-Wuzzy” plemię ze wzgórz Morza Czerwonego

“Fuzzy-Wuzzy” plemię ze wzgórz Morza Czerwonego

Tadeusz Jaworski (1926-2017)

Wybór, opracowanie tekstu i redakcja Joanna Sokołowska-Gwizdka

Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy wojowników „Fuzzy-Wuzzy” w ich pełnym rynsztunku, Ali – mój przewodnik powiedzial – Tad, look at them, these are the most fearless worriers in Africa even today… they can kill you without little compassion, like you’ll kill a fly. Nie była to dla mnie nowość, bo wiele już na ich temat przeczytałem, nie mniej jednak, mimo że było diablo gorąco, ok. 50 stopni Celsjusza, poczułem na ciele obficie spływający zimny pot.

Read more
Rumunia (1966, 1969, 1970 i 2001)

Rumunia (1966, 1969, 1970 i 2001)

Zygmunt Wojski (Wrocław)

Mój pierwszy pobyt w Bukareszcie miał być krótki, ale stało się inaczej. W moim przedziale pociągu z Sofii do Bukaresztu jechała też Francuzka Jeannine. Czytała jakąś książkę w języku francuskim, ale z przerwami, bo pewien starszy Rumun bawił ją rozmową. Dopiero gdy pociąg wjeżdżał na peron Dworca Północnego w Bukareszcie odważyłem się zapytać ją, czy może mi polecić jakiś tani hotel w tym mieście. Odparła, że nie zna miasta, ale zaraz spotka się ze swoimi rumuńskimi przyjaciółmi i zapyta ich. Na peronie czekała pani Victoria Mihailescu, matka Magdy, przyjaciółki Jeannine, w towarzystwie pewnego Kongijczyka. Zagadnięta przez Jeannine na temat hotelu pani Victoria rzekła do mnie: „Teraz jedzie pan do nas, a potem zobaczymy”. Okazało się, że potem było już za późno, by szukać hotelu i zostałem na noc u Państwa Mihailescu. Zresztą na kilka nocy. I tak zaczęła się moja przyjaźń z całą rodziną, a także z Jeannine. Czułem się tam znakomicie, gdyż moi gospodarze byli ogromnie gościnni i traktowali mnie jak członka rodziny. Podczas moich kolejnych pobytów w Rumunii zawsze zatrzymywałem się w tym gościnnym domu.

Read more
Niemcy i Luksemburg (1993-2005). Część II.

Niemcy i Luksemburg (1993-2005). Część II.

Zygmunt Wojski (Wrocław)

Zdecydowanie najpiękniejszym miastem niemieckim wydał mi się Trewir, po niemiecku Trier. Po prostu cudo! Leży nad Mozelą, osłonięte wzgórzami, gdzie winnice. Przepiękny Rynek Główny z kościołem  Świętego Gandolfa XIV/XV w., z krzyżem i fontanną pośrodku. Ogromna romańska katedra Świętego Piotra z X w., tuż obok gotycki kościół Najświętszej Marii Panny (Liebfrauenkirche) z XIII w., z pięknym portalem zachodnim.

Read more
Niemcy (1978 – 1992). Część I.

Niemcy (1978 – 1992). Część I.

Zygmunt Wojski (Wrocław)

Moja pierwsza wizyta w NRD miała miejsce wiosną 1978, a kolejna, trzy lata później, jesienią 1981, tuż przed stanem wojennym, gdy w sklepach w Polsce nie było niczego. Mieszkałem najpierw u Alfreda Borutty w mieście Forst na Łużycach, przy samej granicy z Polską. Atmosfera w ówczesnej NRD wydała mi się smutna, przygnębiająca. Społeczeństwo stłamszone, oddalone od polityki i zbulwersowane tym, co działo się w Polsce, zwłaszcza w 1981 r. W tamtejszych sklepach kupowałem bieliznę, skarpety, a przede wszystkim ogromne ilości mydła, które w Polsce było na kartki w bardzo ograniczonych ilościach.

Read more
Francja 1994, 1995, 1999 i 2009. Część II.

Francja 1994, 1995, 1999 i 2009. Część II.

Zygmunt Wojski (Wrocław)

W okresie Wielkanocy w roku 1995 pojechałem do mojej przyjaciółki Jeannine do Cuers koło Tulonu i stamtąd urządziłem sobie trzy wycieczki: do Opactwa Le Thoronet, do Aix-en-Provence i na Korsykę. Pamiętam doskonale Opactwo Le Thoronet, górę Świętej Wiktorii i fontanny Aix-en-Provence, Corte, Bonifacio, Bastię i Calvi na Korsyce.  Niestety, pogoda na tej „Pięknej Wyspie”, jak ją nazywają Francuzi, spłatała mi figla: było dość zimno. Przeziębiłem się i straciłem sporo czasu leżąc w łóżku w towarzystwie stadka kotów u mojej pięknej gospodyni o nazwisku Colonna, bardzo popularnym na Korsyce.

Read more
Niecodziennik podróżniczy

Niecodziennik podróżniczy

Jolanta Łada-Zielke (Hamburg)

Iran, Azerbejdżan, Mongolia, Rosja, Wyspy Zielonego Przylądka, Norwegia, Spitsbergen… wielka rozbieżność kierunków, które łączy osoba jednego podróżnika. Pochodzący z Łańcuta Michał Lars Bardian, który w tym roku obronił licencjat z filologii norweskiej, odpowiada stale na „zew podróży”, wzywający go do odbywania coraz to nowych wypraw, które relacjonuje na swojej stronie internetowej i na profilach społecznościowych.

Read more
image_pdfimage_print