O autonomii uczelni w realiach współczesnego życia akademickiego w Polsce

O autonomii uczelni w realiach współczesnego życia akademickiego w Polsce

Prof. zw. dr hab. Maria Wichowa

Uniwersytet Łódzki                             

Wyraz autonomia ma grecką etymologię, utworzony został z dwóch słów: auto i nomos. Auto (gr. autos) znaczy sam zaś nomos (gr. nomos) to prawo, natomiast greckie pojęcie autonomia oznacza samostanowienie, prawo do samodzielnego rozstrzygania sprawy wnętrz danej zbiorowości. Odnosiło się ono między innymi do rządów w miastach greckich, które posiadały swoje prawa. Polskie odpowiedniki to niezależność, samorządność. Uczelnia posiadająca autonomię, jest niezależna, suwerenna, samodzielna. W dawnych wiekach szkoły wyższe (akademie) powoływał papież na skutek starań władcy. W aktach fundacyjnych pojawiał się osobny punkt, w którym zarówno pontifex maximus jak i król nadawali powoływanej  instytucji autonomię, zobowiązując się do jej poszanowania i respektowania wynikających z niej praw władz uczelni oraz studentów. Właściwie  szkoły wyższe – „ mimo przemian w zakresie, formach, treściach ich działalności – zachowały do dzisiaj pewne podstawowe elementy struktury organizacyjno  –  ustrojowej ukształtowanej w średniowieczu, a następnie wzbogaconej lub zmodyfikowanej przez model uniwersytetu liberalnego”.

Read more
Wolny dzień za Święto Trzech Króli

Wolny dzień za Święto Trzech Króli

Święto Trzech Króli, przypadające 6 stycznia jest w Polsce ustawowo wolnym dniem. W magazynie „Culture Avenue” ukazał się tego dnia artykuł Moniki Klimowskiej – historyka sztuki, o pokłonie Trzech Króli w sztuce od początku chrześcijaństwa przez średniowiecze, renesans, aż do współczesności i polskiej reprezentracji w postaci pracy Władysława Skoczylasa. Ponieważ magazyn ukazuje się codziennie od poniedziałku do piatku, z wyjątkiem świąt i dni ustawowo wolnych w Polsce, pozwoliłam sobie na „odebranie” dnia wolnego i przeznaczenie go na wycieczkę i nagranie reportażu o najbliższych okolicach Austin w Teksasie.

Joanna Sokołowska-Gwizdka (redaktor)

Read more
Nowy Rok 2021

Nowy Rok 2021

Drodzy Autorzy i Przyjaciele magazynu „Culture Avenue”!

W Nowym Roku życzę, aby nie zabrakło nam normalności, bliskości drugiego człowieka oraz optymizmu, który tak nam teraz jest potrzebny. Bądźmy razem, mimo wszystko, spotykajmy się na Culture Avenue, dzielmy się swoją wiedzą i twórczością, budujmy most pomiędzy nami, Polakami, których losy rzuciły poza ojczyznę a krajem z jego kulturą i historią.

z noworocznymi pozdrowieniami z Austin w Teksasie

Joanna Sokołowska-Gwizdka

Read more
15 października 2020 – wznowienie publikacji po ataku hakerów.

15 października 2020 – wznowienie publikacji po ataku hakerów.

Drodzy czytelnicy! Po ataku hakerów i zniszczeniu zawartości magazynu, udało się odtworzyć bazę danych i przywrócić ponad 1300 artykułów, tworzących archiwum polskiej kultury poza krajem.

Wszystkim czytelnikom i przyjaciołom magazynu „Culture Avenue”, którzy wzięli udział w kampanii crowdfundingowej i pomogli w odbudowaniu pisma, bardzo dziękujemy!

Jednak ze względu na opóźnienia w nadsłynianiu tekstów przez autorów otwarcie magazynu nastąpi dopiero w czwartek 15 października 2020. Od tej pory będzie się ukazywać codziennie od poniedziałku do piątku, z wyłączeniem świąt obowiązujących w Polsce. Pojawił się też nowy cykl międzykontynentalnych spotkań z autorami magazynu „Culture Avenue” przez platformę Zoom. O szczegółach będziemy informować.

Read more
Z rodzinnego albumu. Zamość.

Z rodzinnego albumu. Zamość.

Teresa Fabijańska-Żurawska (Łańcut)

Dom rodziców drewniany z gankiem oszklonym zdobnym w wycinane w drewnie fintikluszki (wejście paradne, frontowe) i z ogromną, otwartą do południa werandą z wyjściem do ogrodu. Tam rosły floksy, przeróżne kolorowe kwiaty na grządce pod oknami, krzewy jaśminu, bzy i wielki orzech włoski, po wojnie także czereśnia. Dom stał z dala od  ulicy, otoczony własnym ogrodem przed i za, a po obu stronach otulały go sady sąsiadów. Było to urocze zacisze. Chyba za to tak bardzo kochaliśmy to nasze gniazdo rodzinne, które ojciec kupił w latach dwudziestych od pana Pohoreckiego, jako część dóbr „Podtopole”.

Read more
W drodze do Damaszku. Rozmyślania na 2020 rok.

W drodze do Damaszku. Rozmyślania na 2020 rok.

Katarzyna Szrodt (Montreal)

Przejmujący obraz Caravaggia „Nawrócenie świętego Pawła w drodze do Damaszku” interpretuje moment, gdy Szaweł usłyszał głos z  nieba „Szawle, dlaczego mnie prześladujesz”? Od tej chwili stał się innym człowiekiem, Apostołem Narodów szerzącym Słowo Boga na ziemi. Caravaggio namalował pogrążonego w ekstazie mężczyznę, z rękoma wzniesionymi do nieba, leżącego pod kopytami końskimi, jakby spadł z konia. Złote światło, oświetlające postać ludzką i konia, odsłania tajemnicę przemiany, która zdarzyła się w drodze do Damaszku. Przemiana nagła, gwałtowna, zaskakująca dla Szawła, odmieniła go czyniąc innym człowiekiem.

Dobroci, Czułości, Miłości dla świata i Poezji w Nowym Roku 2020 życzy czytelnikom magazynu „Culture Avenue – Polska kultura poza krajem” Katarzyna Szrodt.

Read more
Łobuzy (fragment)

Łobuzy (fragment)

Tu Gober (Bogumił Dominik Pałys, Irlandia)

Potok to małe miasteczko. Zamieszkiwało je coś w okolicach dwudziestu tysięcy ludzi. Umieszczone w niewielkiej dolinie i otoczone szeregiem wzgórz morenowych i lasów, poprzecinane było wartkimi korytami rzek oraz ich licznych odnóg. Rzeki i liczne strumienie zapewne nadały miasteczku imię, gdyż w Potoku są ich aż dwie – Spływka oraz Kaszubia, a przez okoliczne knieje płynie jeszcze jedna o nazwie Górna. Lasów wokoło aglomeracji było naprawdę dużo i praktycznie całą mieścinę okalały ich bujne gęstwiny. Miejskie powietrze wypełnione było intensywną wonią dojrzałych iglaków, a żeby wjechać, lub też wyjechać z Potoku, trzeba było przemierzyć spore połacie lasów. Żwawo płynąca woda, małe wodospadziki i mnogość zieleni, sprawiały, że okolica była bardzo malownicza. Ludzie, gdy tylko mogli, przesiadywali lub spacerowali w tych pięknych terenach. Bujne, zadbane parki, zielone łąki na skrajach lasów lub miejskie promenady przy rzekach, często gościli przechodnie i piknikowicze. Chłopcy, którzy mieszkali tam od urodzenia nie zdawali sobie sprawy z wdzięku ich miasta. Dla nich był to po prostu wielki plac zabaw.

Read more
image_pdfimage_print