Choinka pełna ozdób

Marta Paterak (Łańcut)

Zaczęło się to wtedy, kiedy postanowiłam, dla swoich kilkuletnich wnuków, udekorować bożonarodze­niową choinkę wszystkimi ozdobami, jakie  zachowały  się  w  mojej  rodzinie. W  taki  sposób  powstał  ten  rodzinny zbiór, którego najstarsze egzemplarze pochodzą z drugiej połowy XIX  w.

Prezentowane  rękodzieła  są  rzadką okazją do poznania utrwalonego w nich rzemiosła od strony warsztatowej. Ozdoby  wykonywane były przez doro­słych i przez dzieci, są dowodem ich pomysłowości, wyczucia estetycznego oraz zręczności w posługiwaniu się igłą, nożyczkami czy pędzlem. Ale  można w nich  także spotkać odbicie  modnych wówczas stylów  artystycznych. Przede wszystkim jednak ozdoby są  świadectwem wiary chrześcijańskiej  wykonaw­ców, którzy w miarę swoich możliwości i umiejętności, kontynuując rodzinne tradycje wigilijne w symbolicznych tre­ściach zabawek choinkowych, starali się przez te przedmioty pogłębiać w  swo­ich dzieciach przeżywanie misterium świąt Bożego Narodzenia.

Niezwykle cenny jest komplet czte­rech  ptaszków  z  ligniny, pomalowa­nych farbami i ozdobionych  prawdzi­wymi  piórkami. Dostała go  moja sio­stra w 1942 r. na swoje pierwsze świę­ta Bożego Narodzenia; zabawki te wy­konała stryjenka zgodnie z tradycją jej rodziny. Ukryte są w nich życzenia, aby dziewczynka wyrosła na osobę  fi­zycznie i duchowo piękną, co symboli­zuje figurka  pawia,  czujną  i inteligent­ną, co uosabia kogut, opiekuńczą,  mi­łosierną i wytrwałą, o  czym  świadczy figurka kury, a bocian  symbolizuje do­bre macierzyństwo. Chłopcy zgodnie ze zwyczajem otrzymywali choinkowe zabawki symbolizujące   następujące cnoty:   anioła  –  sprawiedliwość,   lwa – męstwo, wołu  – umiarkowanie, orła – roztropność.

Zachowana  po  mojej  babuni,  po­chodząca z końca  XIX w. różyczka św. Franciszka, wzrusza  symboliką i wy­mową. Jest to płócienny kwiat róży z biskwitową główką Czerwonego Kapturka w środku i łodyżką bez kol­ców złożoną z paciorków różańca, symbolizuje miłość  wobec Boga i bliź­nich.  Wśród  ozdób jest  też  tekturowy Święty Mikołaj w protestanckim wize­runku pielgrzyma – watowanym ka­ftanie i  wysokich powyżej  kolan bu­tach, z dużym worem z haftowanego płótna, w którym chowano cukierki dla dzieci. Ta figurka jest pozostało­ścią po byłych właścicielach naszego powojennego mieszkania w Jeleniej Górze.

Duchową radość z narodzenia Zba­wiciela uosabiają choinkowe aniołki wykonane różnymi sposobami z roz­maitych materiałów – od niciano-szy­dełkowych, po słomiane i z kukury­dzianych kaczanek. W moim  zbiorze do najstarszych  należą te, które  wiesza­ no  na  szczycie  choinki, pod  gwiazdą, w zależności   od   wysokości   drzewka. Jest  to  papierowy anioł, przedstawiony jako uskrzydlona główka, otoczona au­tentycznymi piórkami,  z  gwiazdką   ze srebrnych drucików. Około 1900 r. powstała całopostaciowa  grupa   tańczących  aniołków, wykonanych z kolorowych bibuł  i  haftowanego tiulu. Czynienie dobra i bezinteresowną pomoc bliźniemu  utożsamiają także  różne baśniowe postacie, jak: krasnoludki, Królewna Śnieżka, grający świerszcz i lato, Królowa Śniegu jako personifikacja zła. Nastrój karnawałowej zabawy wzmacniały inne figurki  epoki   fin  de siecleu, np.  pajacyk, Japoneczka, dwaj Chińczycy oraz  Carmen.

Wszystkie  te choinkowe cacka są zrobione z różnych papierów i tkanin, przystrojone koronkami, haftami, ce­kinami i koralikami; przeciętna wyso­kość  zabawek  wynosi około 12 cm. Niektóre mają  ludzkie  twarze, malo­wane ręcznie  lub przyklejone, a przed­ tym wycięte z ówcześnie drukowa­nych arkuszy. Lalki ubrane w szmacia­ne sukienki  mają  pod spodem bibuło­wą  bieliznę.

Z wielkim pietyzmem wieszana jest na  naszej choince papierowa bańka­-serduszko z atrybutami powstania styczniowego – kotwicami i krzyżem, pochodząca z lat sześćdziesiątych XIX w.;  jest  to  najstarsza  zabawka z całego zbioru. Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. stało  się wspaniałym tematem dla choinko­wych zabawek. Z tego czasu pocho­dzi lalka Podolanka – tekturowa pół­  postać w regionalnym stroju z tkani­ny, przystrojona wstążkami i korala­mi. Świąteczne drzewko zdobiły także płócienne rogatywki z futrzanymi otokami i prawdziwymi piórkami, konfederatka i dwie  krakuski.

Krakus z 1831 r., fot. Roman Łyko.
Krakus z 1831 r., fot. Roman Łyko.

Nie tak dawno  mój sąsiad, pochodzący z rodziny o wielkich narodowych tradycjach, wyrzucił  na śmietnik  husarza, ostatnią  zabawkę choinkową z domu  jego dziadków, a zamiast świątecznej choinki udekorował zewnętrzną fasadę swojego domu kolorowymi, pulsującymi światełkami. Uważam, że polski żołnierz  zawsze łączył się z najszlachetniejszymi uczuciami Polaków. Figurki polskich żołnierzy często wieszano na choinkach, aby przypominały dawną siłę i chwałę narodu. Aby podtrzymać tradycję, wykonałam do swojej kolekcji figurkę  Krakusa  z autentycznych  elementów pochodzących z 1831 r.

Wiele ozdób choinkowych, własnoręcznie robionych przez domowników w okresie adwentu, zaginęło bezpowrotnie na skutek różnych okoliczności, upływu czasu, przeprowadzek, warunków przechowywania i naturalnych procesów starzenia się materiałów. Stąd też powstała potrzeba szczególnej troski o gromadzenie i zabezpieczenie ostatnich zabawek oraz ozdób choinkowych w naszej rodzinie przed   ich całkowitą destrukcją. Zniszczone zabawki i ozdoby starałam się ratować, przywracając im wartości artystyczne zgodnie z  technologią  wykonania, a tym samym  przedłużając ich trwanie w dziedzictwie rodzinnym i ogólnokulturowym. Wydatnie pomagają mi w tym moi przyjaciele, konserwatorzy.

Artykuł ukazał się w „Spotkaniach z Zabytkami”, grudzień 2002 r.

image_pdfimage_print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *