1

Metafizyka obrazu

Aleksander Sielicki na tle swoich obrazów, fot. arch. artysty

Inspirację czerpię z natury i z codzienności. Moja seria prac “Dancing Sun and Magnetic Waves”, to za Albertem Einsteinem próba opisania czegoś  o czym wiemy – czujemy, że istnieje, lecz nie widzimy ludzkim okiem. Musiało upłynąć wiele lat, zanim grupa uczonych otrzymała nagrodę Nobla, dowodząc słuszności teorii względności. Magnetyczne fale to zakodowane informacje, to głos słowa wypowiedzianego na początku.

Dlaczego namalowałem tańczące słońce?… pytasz mnie. Jeśli byś mnie o to nie pytała… wiedziałbym. Jeśli próbuję Ci odpowiedzieć, nie wiem.

Gdzieś w okolicach 1994 roku zadałem sobie pytanie – co jest moim celem, w malarstwie? Jaki motyw jest mi najbliższy. Pomyślałem najpierw… przestrzeń, perspektywa. Potem najprostsze kształty… koło, kwadrat. Potem kolor… Czerwień, żółty. Potem kontrast…  światło, cień. Potem ruch… grawitacja, antygrawitacja. Nic nowego.

Teraz widzę jak bezsensowne jest sztywne ograniczanie działania niespodziewanego – przypadku. Rozlana farba reaguje na drugą, tworzą się struktury zgrubienia  miejscami mieszają się ze sobą. Pejzaże, doliny, wzniesienia i oceany. Niepokoje i dobry sen. Zaczyna się taniec. Strumień farby rytmicznie uderza na malowaną powierzchnię rozbryzgując się. Siła odśrodkowa kontroluje kierunek i siłę rytmu. Głównym elementem jest ruch, może on być bardziej lub mniej skoordynowany, szybszy lub wolniejszy. Nazywam to formą komunikacji niewerbalnej.

Zaczyna się rozmowa z powstającym obrazem. Obraz mówi – chciałeś malować jednym kolorem, ale popatrz na smugę światła leżącą obok strugi farby, popatrz jak cień rozgranicza formę od płaszczyzny. Tworzy się przestrzenność, powstaje trzeci wymiar. Czy naprawdę myślisz o tym w kategorii błędu? Wolałbyś to usunąć? Zastanów się. Tego już chyba nie da się powtórzyć.

Farba cicho rozciąga się wygodnie na warstwach innych i nieruchomieje. Napięcia i wibracje optyczne pomiędzy kolorami stają się tańcem i muzyką. Kręgi barw wzajemnie się uzupełniają. Nagle rodzi się energia, przenika strukturę, otwiera czwarty, metafizyczny wymiar. Obraz czeka na interpretację. Realizacja dzieła jest są wtórna…  najważniejsza jest idea.

Aleksander Sielicki  Toronto 8.06.2021 r.

*

G A L E R I A

Dancing Sun and Magnetic Waves

*

*


Zobacz też:




Tańczące słońce

Aleksander Sielicki (Toronto)

Urodził się 1951 roku we Wrocławiu. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Pięknych na wydziale projektowania, ceramiki i szkła. Pracował jako grafik, malarz, ceramik i nauczyciel. W latach 1981 – 1984 mieszkał i tworzył w Munster (Niemcy Zachodnie). W 1984 roku zamieszkał w Toronto. Zajmuje się malarstwem projektowaniem i realizacją wnętrz. Jego prace znajdują się w wielu kolekcjach świata, w takich krajach jak m.in. Polska, Niemcy, Szwajcaria, USA czy Japonia.

Około 2016 roku moje poszukiwania artystyczne skoncentrowały się na dwóch głównych tematach – “Dancing Sun” i “Pillars of Fire”. Każda z prac prowokuje do innych poszukiwań techniczno- formalnych. Stosuję naprzemiennie lub równocześnie farby olejne i akrylowe. Myślę, że w tych pracach jestem bliższy warsztatowi ceramika niż malarza, gdyż  maluję tak jak szkli się ceramikę.

Niezwykle ważna jest dla mnie chwila, emocja, improwizacja i akceptacja niespodziewanego przypadku. Moje życie to ciągłe szukanie tej nieuchwytnej Szczęśliwości oraz harmonii myśli i dzieła. Artysta tworzy zawsze i mimo wszystko, mimo wojen, czy innych kataklizmów. Bycie artystą to jest forma egzystencji, bez względu na wiek czy stan posiadania.  Bycie artystą to jest też zarówno wolność, jak i obowiązek. Twórczość jest świadectwem wolności.

Tworzenie jest widocznym rozdawaniem okruchów tego, co jest niewidzialne. Takim posmakowaniem zapachów i wibracji spoza materii, z miejsc do których zmierzamy. Czasami pełni obaw i niepokojów. Tworzenie jest ciszą pełną – prawdziwą, osobową. Dlatego sztuka obejmuje nas ramionami, jak przyjaźń i przeprowadza przez codzienność.

Epidemia wpłynęła na relacje zewnętrzne. Jeden artysta odciął się nie odbiera telefonów, nie odpowiada na pozdrowienia. Drugi, przeciwnie normalnie robi swoje. Dzwonię do niego i pytam: “cześć Kuba co tam nowego w sztuce?” Odpowiada: nic nie wiem, u mnie bez zmian maluję. Obecna sytuacja tak nas podzieliła.  

Zamknięcie galerii, spowodowało, że planowana wystawa moich prac nie została dotąd otwarta. Wernisaż był przekładany najpierw o miesiąc, potem jeszcze o kilka miesięcy… I znów o jeszcze trochę.  Tak jest od ponad roku. Brakuje mi rozmów z ludźmi, z krytykami. Epidemia odcięła artystów od klientów, co spowodowało duże straty.

Jednak moje plany twórcze wpisuję w światło niewidzialne fizycznie, z radością budzącej się właśnie wiosny. Jestem więc tworzę.

www.aleksandersielicki.com

***

Wystawa, której dotąd nie było:

GALERIA

***


Zobacz też: