image_pdfimage_print
Kostaryka, Nikaragua i Zachodnia Panama, 1998 r.

Kostaryka, Nikaragua i Zachodnia Panama, 1998 r.

Zygmunt Wojski

Wczesnym popołudniem odpływa z Granady nabity turystami i tubylcami statek płynący na wyspę Ometepe i dalej, aż na koniec jeziora Nicaragua do miejscowości San Carlos. Świeci piękne słońce i wieje dość mocny wiatr. Rozmawiam z turystami ze Szwecji i z Izraela. Wszyscy w dobrych humorach. Podróż do słynnej wyspy trwa 6 godzin. Do Puerto de Gracia dopływamy już w nocy. Stamtąd dowożą nas do hotelu w największej na wyspie miejscowości Altagracia.

Ameryka Łacińska, Hiszpania i Portugalia oczami polskiego iberysty.

Read more
Brazylia. Część II (1990).

Brazylia. Część II (1990).

Zygmunt Wojski

W kościele w dzielnicy Botafogo odbywały się w co drugą niedzielę msze polskie. Poznałem  tam  starszą  siostrę  Heli  Biłoganowej,  Sarę,  z którą  kiedyś  po mszy wybrałem się na targ na placu Świętego Krzysztofa (São Cristóvão). Wiedziałem o tym, że zjeżdżają tam z północnego wschodu Brazylii ludowi poeci, którzy sprzedają książeczki ze swoimi wierszami, zawieszone na sznurze. Jest to tak zwana literatura de cordel, czyli „literatura sznurkowa”.

Read more
Pamiętna noc na Monte Cassino

Pamiętna noc na Monte Cassino

Florian Śmieja

Obok włoskiego pomnika biegły schodki, które szeroką aleją wiodły do cmentarza. Wnet stanęliśmy przed żelazną bramą zamkniętą na łańcuch. Nie chcieliśmy jej forsować, nie godziło się przez nią przechodzić. Odczytaliśmy napisy, przy latarce kontemplowaliśmy zbiór mogił żołnierzy, co ziemi włoskiej oddali ciało, a Polsce serce. Nasza modlitwa o spokój ich dusz, kiedy staliśmy w ciemności pod gwiaździstym niebem przed zamkniętą kratą cmentarza w zimną noc styczniową miała w sobie coś z romantyzmu i ironii montekasyńskiego czynu.

Read more
Teneryfa i Brazylia. Część I (1990 r.).

Teneryfa i Brazylia. Część I (1990 r.).

Zygmunt Wojski

Mniej więcej w połowie lipca 1990 zjawiłem się w Madrycie. Miałem hiszpańskie stypendium badawcze, a głównym terenem mych badań miały być Wyspy Kanaryjskie. Po dwóch tygodniach poleciałem na Teneryfę, gdzie na lotnisku czekali na mnie kanaryjska lingwistka María de los Ángeles Álvarez Martínez i jej mąż. Odległość z lotniska do stolicy wyspy, Santa Cruz, jest znaczna, około 60 km. Nagie, strome, kamieniste zbocza po lewej nie nastrajały zbyt optymistycznie. W jakimś barze w stolicy wyspy, Santa Cruz, zjadłem kanapkę i zostałem odwieziony do akademika koło La Laguna, miasta uniwersyteckiego, gdzie później pracowałem w bibliotece.

Ameryka Łacińska, Hiszpania i Portugalia oczami polskiego iberysty

Read more
Trzecia i czwarta podróż na Kubę, 1987 i 1989.

Trzecia i czwarta podróż na Kubę, 1987 i 1989.

Zygmunt Wojski

W Hawanie natomiast tropikalny upał. Zamieszkałem w hotelu „Nacional”. Prześcieradło na łóżku za krótkie: pokrywało tylko dwie trzecie powierzchni łóżka. Na dodatek, znikła z mojego pokoju hiszpańska, podarowana przez Conchitę w Madrycie, bardzo elegancka torba plastikowa na buty. Zrobiłem raban i torbę przyniesiono. U fryzjera czekałem strasznie długo na ostrzyżenie. Obsługa poruszała się jak muchy w smole, najwolniej, jak tylko można!

Ameryka Łacińska, Hiszpania i Portugalia oczami polskiego iberysty

Read more
Późniejsze podróże po Hiszpanii (1987, 1989, 1995, 1998, 2001)

Późniejsze podróże po Hiszpanii (1987, 1989, 1995, 1998, 2001)

Zygmunt Wojski

Chyba w 1987 r. wybrałem się w Pireneje aragońskie. Moją bazą było miasto Jaca położone u ich stóp. Zamieszkałem w pustym, w czasie wakacji, wielkim budynku seminarium duchownego, które obecnie jest opuszczone i zyskało sobie miano „sierocińca”. W samym mieście jest pokaźnych rozmiarów katedra romańska z XI w. z pięknie zdobionymi absydami i wielką pięciokątną fortecą z basztami i fosą, z XVI w.

Dziennik z podróży ukazuje się w drugi czwartek miesiąca

Read more
Portugalia

Portugalia

Teresa Fabijańska-Żurawska

Z teki globtrotera

Leży na zachodnim końcu Europy, kłania się Atlantykowi i za­morskim pobra­tymcom. Kraj mało znany Polakom, chociaż coraz więcej pielgrzymów dociera już do Fatimy. Dla Portugalczyka nawet wykształconego, Polska to jakiś północny, zimny skrawek dziwnej Europy. Znają jednak dobrze muzykę Chopina i Pendereckiego. Podziwiają naszą ­bezkrwawą rewolucję solidarnościową i utożsamiają z „aksa­mitną” praską. Kiedy tłumaczę różnicę, porównują do swojej sprzed 35 lat zw. rewo­lucją goździków. Elegancki świat, nie ma co.

Read more
image_pdfimage_print